Category Archives: life

Magda udaje się na emigrację… ;)

Lecz spokojnie, nie martwcie się, nie tak znowu daleko…

Już od jakiegoś czasu nie byłam do końca zadowolona z funkcjonalności wordpress’a, szczególnie jeśli chodzi o wygląd strony. Poza tym gremium blogów, które sama odwiedzam, oparte jest na innej technologii. Trochę pozazdrościłam przejrzystości i funkcjonalności witryn innych blogerów…

więc zabrałam się za przenoszenie powoli Books and the City w bardziej przyjazne miejsce…

po kliknięciu portalu na obrazku poniżej, przeniesiecie się do nowej lokalizacji, a tam…

oprócz nowego wyglądu stronki czeka niespodzianka 😀

dla tych, którzy jednak wolą tradycyjną metodę podróżowania, podaję link:

http://ksiazkawmiescie.blogspot.com/

Safe travels! Do zobaczenia na  na blogspot.com 🙂

Reklamy

Stosik recenzyjno-leczniczy oraz rozdanie dodatkowego Juana :)

Kochani, czy ja już wspominałam, że nie lubię swojej pracy? Tak? Aaa, to… nie lubię swojej pracy! Losowanie się opóźni, pewnie przeprowadzimy je w niedzielę przed południem 🙂 przyczyna oczywiście leży w pracy, która okazuje się coraz bardziej absorbująca czasowo (w tym tygodniu rekord to 13,5h), nie mam już głowy na nic więcej 😦 Recenzja „Morta” też niedługo, jak mi się wena „odblokuje” 😉

Poniższy stosik nazwałam recenzyjno-leczniczym, ponieważ składa się z książek do recenzji oraz „poprawiaczy” humoru.


Na pierwszym planie wygrana u Beatrix cudowna zakładka, aż szkoda używać 😉
Od góry:
Wygrana u Nemeni Alaska Piotra Kraśki – może się kiedyś wybiorę?
Efemeryda – od Oficynki – miała być szczotka, ale listonosz swym zwyczajem nawet awiza nie zostawił 😦 Niedługo recenzja 🙂
Wisienka na torcie 😀 czyli brakująca w moich zbiorach Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości Moore’a – o Facecie od Książek mogę długo, ale może tym razem jeszcze Was oszczędzę 😉
Terry Pratchet Trzy wiedźmy – dobra. Wyznaję. Uzależniłam się. Enedtil – zadowolona? 😛 Pablo – przekonany? 😉
Alexander McCall Smith – 44 Scotland Street – zakupiona i Opowieści przy kawie – od Muzy
Murakami 1Q84 część 1 kupiona, część 2 od Muzy
Leopold Gout Radio duchów ostatnio mnie coś ciągnie do takich klimatów: Grabarz, Mort, teraz czytam horror…

ROZDANIE JUANA (RODRIGO) 🙂

Ostatnio zaczęły mnie fascynować frazy wyszukiwarek, dzięki którym czytelnicy trafiają na mojego bloga i, obok tych zwyczajnych jak autor (tu prym wiedzie Natałka Babina), czy tytuł (tu Blues Kojota), pojawiają się całkiem interesujące, np. „ostry stosik” hmmm… 😉 „fantastyka i przygoda i magia znajć takie książki w empiku.pl” ekhem!… 😉

Ale najlepsza, bezkonkurencyjna i powalająca okazała się fraza „rajstopy po szyję”, której autorką okazała się Enedtil o >>>tu<<< w związku z czym postanowiłam jej ufundować nadprogramowego Grabarza, żeby się dziewczę z realizmem magicznym zapoznało 😀

I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszy wpis, jutro wybiorę się na Wasze blogi by nadrabiać zaległości, a teraz wykąpię się, poczytam trochę i pójdę spać ze słodką świadomością, że jutro o 6.00 nie usłyszę budzika :D:D:D

Do przeczytania! 🙂

Jubileuszowy konkursik – zmiana zasad :)

Kochani, nie myślałam, że pytanie/zadanie konkursowe może się okazać takie trudne… 😉 Cóż, Ewa, która odpowiedziała prawidłowo, że wisienką na torcie jest oczywiście Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości Christophera Moore’a, jako nagrodę wybrała Grabarza 🙂 Druga z książek nadal bierze udział w konkursie 🙂

<<<<< kliknij obrazek

 

 

 

Tym razem zasady są banalnie proste: wystarczy wpisać „zgłaszam się” w komentarzu. Jeśli liczba komentarzy przekroczy 57 z poprzedniego konkursu, podniosę stawkę o tę książkę:

<<<<< kliknij obrazek

 

 

Zegar tyka: zgłoszenia przyjmuję do środy, 16 lutego, godzina 22:00. Losowanie prawdopodobnie w czwartek :)

Zapraszam i… powodzenia :D

Jubileuszowy konkursik :)

Books and the City działa już pół roku 🙂 i będzie działać dalej 😀 Lubię prowadzenie tego bloga z kilku względów: wyżywam się twórczo, moja ekshibicjonistyczna natura znajduje ujście, a próżność jest mile łechtana przez komentarze (coraz liczniejsze, co mnie bardzo cieszy) i statystyki 😉 poznaję też Wasze blogi, co jest bardzo cennym doświadczeniem w moim czytelniczym życiu 😀 LUBIĘ TO! 😉

Nadszedł czas na pytanie konkursowe:

Co jest wisienką na torcie wspomnianą w Stosiku nr 2?

Pytanie nie jest tak trudne, jak się wydaje – wystarczy wiedzieć, kto jest moim ulubionym autorem (z czym się tu – ani na Waszych blogach – nigdy nie kryłam) i zgadnąć, której jego książki brakowało mi w kolekcji (z tych wydanych po polsku).

Nagrody przewidziałam następujące:

<<<<< kliknij obrazek

 

 

 

oraz:


<<<<< kliknij obrazek

 

 

 

Jeśli nie udało Ci się w żaden sposób znaleźć odpowiedzi na pytanie, a bardzo chcesz mieć którąś z tych książek, to hmmm…. napisz wierszyk o sympatycznym zwierzątku domowym, powiedzmy o… rybce 🙂

Przewiduję dwa losowania: wśród osób, które prawidłowo odpowiedzą na pytanie i wśród wszystkich, które wezmą udział w konkursie.
Zwycięzca głównego losowania będzie mógł wybrać swoją nagrodę, zwycięzca ogólnego losowania dostanie książkę nie wybraną przez laureata głównego 🙂 (tak, jedna osoba może wygrać obie książki :))

W poprzednim konkursie wzięło udział 57 osób. Tym razem zadanie jest trudniejsze, więc jeśli o wygraną zawalczy powiedzmy… 50-ciu uczestników pomyślę o dodatkowej nagrodzie-niespodziance 🙂

No tak, jeszcze deadline: zgłoszenia przyjmuję do środy, 16 lutego, godzina 22:00. Losowanie prawdopodobnie w czwartek 🙂

Zapraszam i… powodzenia 😀

Usprawiedliwiam się ;)

Ehh, wiem, że ostatnią recenzję zamieściłam aż tydzień i dwa dni temu… obiecuję poprawę 🙂 Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie wyjątkowo ciężkie, niewiele brakowało, a rzuciłabym pracę, ale „twardym trza być, nie miętkim” – wywalczyłam sobie awans (a pracodawca następnym straszy…) 😀

Tak więc, skoro dziś dostałam aneks do umowy o pracę, niedługo pojawi się recenzja „Zbrojnych” (z góry lojalnie ostrzegam, że będę Was mocno namawiała do lektury), potem mam nadzieję skończyć „Miasto i Miasto”, które baaardzo mi się podoba 🙂

Zasłuchuję się nią od soboty, może i Wam się spodoba? 😉

Teraz czytam – Blues Kojota

Polowałam, polowałam i upolowałam 🙂 Druga w dorobku i pierwsza wydana w Polsce, książka Christophera Moore’a. Musiałam ją mieć! The Author Guy gości na mojej półce już od jakiegoś czasu i zajmuje tam honorowe miejsce. Niepowtarzalny, niepodrabialny, jedyny w swoim rodzaju. Gość, który absurd, groteskę i satyrę wyszlifował i oprawił w złoto niebanalnej, nieprzewidywalnej fabuły z elementami fantastyki. Błazen z wysokim IQ – niebezpieczna mieszanka 😉

Teraz czytam – Pan Lodowego Ogrodu

W grudniu postanowiłam wypróbować parę pomysłów. Pierwszym będzie info, jak to się stało, że sięgam po aktualnie czytaną książkę – kto mnie do niej namówił, czy w jaki inny sposób trafiła w moje łapki. Osobiście interesuje mnie to, co decyduje o tym, że się po daną pozycję sięgacie, ale nie w każdej recenzji można sobie na taką refleksję pozwolić…

Tak więc Pana Lodowego Ogrodu polecił mi Pan Bartek, sprzedawca kanapek w kompleksie biurowym, w którym pracuję. W wakacje miałam zniżkę w ramach solidarności fanów fantasy i WoW-a 🙂 Panie Bartku, dzięki za polecenie i proszę się koniecznie zabrać za Wegnera 😉

A Kopernik była kobietą…

Wchodzę sobie na onet.pl, a tu na dzień dobry niespodzianka:

„Międzynarodowy zespół naukowców zakończył 20-letnią pracę badawczą nad życiem odkrywcy Ameryki – Krzysztofa Kolumba. Wyniki ich badań są sensacyjne – Krzysztof Kolumb miał z pochodzenia być Polakiem, a jego rzeczywiste nazwisko miało brzmieć „Kolumbowicz” – informuje serwis dailymail.co.uk.”

Więcej tu

Magda i Books and the City w prasie

Natałka Babina zamieściła w Naszej Niwie – niezależnej białoruskiej gazecie, dla której jest wolnym strzelcem, artykuł o trasie Promocyjnej „Miasta ryb”. W artykule znajduje się również relacja z naszego spotkania przy kawie w Złotych Tarasach.

Nareszcie!

Po pół roku starań upolowałam wreszcie! Wkrótce recenzja 🙂