Category Archives: Ewa Stec

Romans z trupem w tle – Ewa Stec

Zbliża się Boże Narodzenie. Agnieszka Rusałka i Jacek Żuk przygotowują się do ślubu, kiedy… Agnieszka przyłapuje narzeczonego in flagranti z pewną motylicą. Nie robi awantury, nikt nie ginie z rąk zdradzonej narzeczonej, gdyż ta idzie do baru pamiętającego jeszcze czasy PRL topić smutki w martini i zastanawiać się nad swym smętnym, trzydziestoletnim życiem. A kogo można spotkać w barze sączącego martini, jeśli nie Bonda? W tym wypadku Jerzego, ale ciągle Bonda.

Dwie najlepsze przyjaciółki, w ramach terapii, wyciągają naszą narratorkę do wróżki Klary Widzącej, która przepowiada Rusałce pecha prześladowczego. Co ma z tym wszystkim wspólnego Front Wyzwolenia Krasnali Ogrodowych? Czego uczą na kursach manicure? O czym myśli człowiek, kiedy mu przystawiają lufę pistoletu do skroni? I co o bigamistach sądzi ojciec dyrektor?

Gdybym przy ocenie brała pod uwagę, jakie funkcje literatury ta pozycja realizuje, czy też jakie wartości wnosi do mojego życia, „Romans z trupem w tle” zebrałby niskie noty. Jednak funkcja rozrywkowa w wypadku twórczości Pani Stec jest realizowana niemalże w nadmiarze. Autorka może się szczycić swoim poczuciem humoru i umiejętnością dowcipnego skomentowania i wplecenia w fabułę sytuacji z życia społeczno-politycznego, co nie każdemu się udaje.

Dziękuję za poprawienie humoru, Pani Ewo. A Wam POLECAM!

Ocena: 3,5/5

Polowanie na Perpetuę – Ewa Stec

Zazwyczaj stronię od tzw. „literatury kobiecej” (mąż – przyszły, albo obecny, ten ostatni najczęściej zdradzający lub rzekomo zdradzający, szminka i wysokie obcasy, joga, przyjaciele single i/lub geje, itp. „lekkie, łatwe i przyjemne” historie)… ale, za namową siostry, sięgnęłam po tę pozycję.

Zaczyna się, jakżeby inaczej, od podejrzenia zdrady. Dalej mamy, oczywiście!, lekcje tańca za namową przyjaciółki-singielki (świetny fragment!), kupowanie i gubienie dessous, kłótnie z niewiernym TŻ, nieziemsko seksowną kolumbijską zakonnicę, rozrabiające na potęgę dzieciaki, bombę, teściową o lodowatym spojrzeniu… NUDA!! Zaraz, zaraz… nieziemsko seksowna kolumbijska zakonnica? bomba?? To chyba nie jest standardowy scenariusz „kobiecej literatury”?

Lekka komedia qui pro quo, wciąga, bawi, cieszy. A że szpilki są? Są, a jakże! I zostaną wykorzystane w zgoła „nieodpowiedni” sposób. I Honda hornet też jest. I Kolumbijka – z Macondo, i jeszcze egzorcyści – z Torunia, babcia Malwina – z Krakowa i crossdresserzy – z zamiłowania.

I, mimo, że intryga jest aż za przejrzysta, to, oczywiste do bólu, zakończenie jest tak zabawne, że z czystym sumieniem daję 4/5 punktów. I z równie czystym sumieniem polecam.

______________________________________________
*Recenzja tygodnia 8-14 listopada 2010  Świata Książki