Category Archives: Enchō Sanyūtei

Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii – Enchō Sanyūtei

Enchō Sanyūtei, XIX wieczny pisarz japoński, oparł swoją historię na przekazach ustnych wyrastających z kręgu tradycyjnej narracji, a temat został zaczerpnięty ze starej chińskiej noweli wykorzystywanej w Japonii do nauki języka chińskiego.

Dla mnie, żyjącej w XXI wieku Europejki, obraz feudalnej Japonii ze swymi podziałami społecznymi, obyczajami i kodeksem samurajów jest fascynujący ze względu na swą odmienność od ówczesnej Europy. To świat, gdzie najwyższym skarbem mężczyzny (i kobiety) jest honor, za zachowanie którego mężczyzna gotów jest zapłacić najwyższą cenę. To świat, w którym status społeczny mężczyzny rozpoznaje się po przydziale ryżu, a kobiety po fryzurze.

„Dziwna historia” jest pełna intryg, nieoczekiwanych zwrotów akcji, oraz magii. Jest napisana (przetłumaczona) naprawdę świetnie, czytałam ją z wypiekami na twarzy. Stale utrzymuje w napięciu właściwym powieściom grozy, choć tak naprawdę jest to historia obyczajowa, a miejscami miałam wrażenie, że czytam dramat z umiejętnie rozbudowanymi didaskaliami.

Ku swemu zdziwieniu, podeszłam do „Dziwnej historii…” bardzo emocjonalnie, co mi się bardzo rzadko zdarza. Autor ciekawie nakreślił postaci i ich dylematy moralne, czasem podejmowane decyzje budziły moje zdziwienie, a nawet sprzeciw. „Dziwna historia…” zmieniła moje spojrzenie na Japonię samurajów i zachęciła do dalszego jej zgłębiania w przyszłości.
Kodeks samurajów, mówiący kiedy i za co można zabić innego człowieka, a w jakich warunkach należy otworzyć sobie brzuch jest w moich oczach surowy, nawet skostniały, ale nie barbarzyński. Jeśli np. sługa samuraja wdaje się w bójkę na własną rękę, niezależnie od przyczyny (np. w obronie honoru pana), karą za to jest rozprucie sobie brzucha. Gdyby samuraj zginął z rąk morderców, jego dom okrywa hańba. Niestety nie mogę podać innych przykładów bez zdradzania szczegółów istotnych dla fabuły.
Zaciekawił mnie i rozbawił opis wizyty pana Hagiwary w domu O-Tsuyu, kiedy dziewczyna to zasuwała ścianę spłoszona swoją śmiałością, to ją rozsuwała ciekawa przystojnego gościa. Scena ta, została okraszona kwiatami śliw oraz pewnymi niedopowiedzeniami, co w rezultacie nadało jej nierealnego, wręcz magicznego, uroku.
Kontakty damsko-męskie opisane przez Enchō Sanyūtei pełne są niedopowiedzeń, ukradkowych spojrzeń, rumieńców czy przypadkowych dotknięć. O-Toku choruje z miłości do Koske, podczas zrękowin jednak, zawstydzona, odwraca się do niego plecami, a ich noc poślubna… po prostu przednia komedia!

Zapewniam, że upiory z latarnią w kształcie piwonii są jak najprawdziwsze. I straszne.

Polecam!