Category Archives: Boris Akunin

Azazel – Borys Akunin

13 maja 1876 roku o trzeciej po południu w moskiewskim parku pewien młody człowiek popełnia samobójstwo, oddając strzał po zakręceniu bębenkiem pistoletu nabitego tylko jedną kulą – tzw. amerykańska ruletka (nie, nie przejęzyczyłam się – amerykańska). Dzięki inicjatywie młodego skryby policyjnego, Erasta Pietrowicza Fandorina, zostaje wszczęte śledztwo w tej sprawie i w rezultacie wypływa na światło dzienne zakrojona na szeroką skalę międzynarodowa intryga.

Dosyć ciekawy zarys realiów ówczesnej Moskwy, podziałów społecznych i obyczajów, oczywiście podany w niezbędnej, nie przytłaczającej nas ilości – w końcu to kryminał.

Bardzo humorystycznie została ukazana postać pewnego znudzonego arystokraty, który bez problemu odnajduje się w Londynie znając dokładnie dwa wyrażenia po angielsku: „botl of łyski” i „muw jor es”, co po naszemu znaczy „Butelkę gorzałki, i to żywo”, jednak odpowiednio sformułowane bywa pomocne w poszukiwaniach przyjaciół (lub wrogów) „Fandorin, muw jor es” oznacza „Nie widział pan Fandorina?”. Nie ma to jak znajomość lingua franca 😉

Poprawny klasyczny kryminał, utrzymujący stale ten sam poziom napięcia. Poprawna, klasyczna fabuła, nagłe zwroty akcji, potęga dedukcji, ale jak dla mnie bez większych niespodzianek – w końcu wyrosło się na Herkulesie i Sherlocku…

Jedyne, co mogę i chcę mu zarzucić, to narracja trzecioosobowa. Bezpośrednia relacja Fandorina, dwudziestoletniego sieroty, pełnego ideałów i marzeń patrioty, młodego, przystojnego chłopca z aureolą nad głową, który jest naprawdę interesującą postacią, byłaby zdecydowanie lepszym posunięciem ze strony Akunina, wisienką na torcie. A tak – został pewien niedosyt.

Czy polecam? Zdecydowanie. Żaden miłośnik starego, dobrego kryminału, a już szczególnie z gatunku „zabili go i uciekł”, nie będzie zawiedziony.