Zbrojni – Terry Pratchett

Witajcie w Ankh-Morpork, Grodzie Tysiąca Niespodzianek, „kraina wielkie możliwości”*, gdzie „nawet g… (fekalia) ma swoja ulica”*. Mieście, którego mieszkańcy bywają geograficznie rozbieżni na półkuli finansowej. Mieście, w którym za zbrodnię winowajcy musi być wymierzona kara. „Jeśli ów konkretny zbrodniarz winowajca zostanie uwzględniony w procesie karania, jest to szczęśliwy przypadek, ale jeśli nie, to wystarczy dowolny zbrodniarz, a że każdy niewątpliwie był winien jakiegoś przestępstwa, to w sensie ogólnym sprawiedliwość tryumfowała.”* Mieście, gdzie działa wyłącznie przestępczość zorganizowana. Mieście, gdzie nawet psy i żebracy mają własne Gildie.

Kapitan Vimes wkrótce się żeni, trzeba więc będzie kogoś mianować jego zastępcą. Tylko kogo? Fred Colon to urodzony sierżant. Nobbs… nie! A może kapral Marchewa? W końcu ma krsimę. Charyzmę. Jedną z nich. Trudna decyzja, a czas ucieka nieubłaganie.

Zostań prawdziwym mężczyzną w Straży! Straż Miejska potrzebuje ludzi!* Patrycjuszowi zależy na tym, aby wśród nich znaleźli się przedstawiciele mniejszości etnicznych Ankh-Morpork. Do znanych nam już z tomu Straż! Straż! strażników miejskich dołączają więc młodsi funkcjonariusze Detrytus – troll, Cuddy – krasnolud (urodzony naturalnie, nie przez adopcję), oraz Angua – kobieta (no może z wyjątkiem jednego tygodnia  w miesiącu :P). Krasnolud (urodzony przez adopcję, nie naturalnie) Marchewa ze łzami w oczach odbiera klątwę i rozpoczyna się szkolenie rekrutów.

Zło jednak nie próżnuje, a ulice podwójnego miasta to bynajmniej nie Pola Elizejskie. Obywatele giną w zadziwiający i niezarejestrowany sposób, a o przyczynie ich śmierci mógłby powiedzieć co nieco Leonard z Quirmu, gdyby akurat nie był zaginiony.

„Chubby nie był szczęśliwym smokiem.
Tęsknił za kuźnią. Całkiem mu się tam podobało. Miał tyle węgla, ile mógł zjeść, a kowal nie był człowiekiem okrutnym. Chubby niewiele pragnął od życia i dostawał to.
Potem przyszła ta wielka kobieta i wsadziła go do zagrody. (…)
Właściwie to nawet był zadowolony, kiedy nocą ktoś go stamtąd zabrał. Myślał, że wraca do kowala.
Teraz zaczynał sobie uświadamiać, że stanie się inaczej. Siedział w skrzynce, obijał się o ścianki i zaczynał odczuwać irytację…”*

Kto zostanie mianowany następcą Kapitana Vimes’a?Kto i po co porwał Chubby’ego? Czy Ankh-Morpork potrzebuje króla?

Moje kolejne spotkanie z Pratchettem jest chyba nawet bardziej udane,  niż poprzednie. Po nerwówce, jaką ostatnio miałam Zbrojni byli prawdziwym balsamem dla duszy – płakałam ze śmiechu, jednocześnie zmuszając umysł do wysiłku. Unikat. Niezły kawałek fantasy, rewelacyjna humoreska, wciągający kryminał – a wszystko na raptem 314 stronach. Nie mam się do czego przyczepić (już nawet okładka jest mi obojętna) – postacie prawdziwe, dialogi żywe, suspence, humor, rozbudowana fabuła, ciekawie wykreowany świat… Nie wiem, jak ten facet to robi, ale niech to robi dalej!

Ocena: 5/5

_____________
*cytaty z książki

tytuł oryginału: Men at Arms
tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
liczba stron: 314
oprawa: miękka
cena z okładki: 29,90 PLN
jak do mnie trafiła: zakupiona w Emiku
Reklamy

9 responses to “Zbrojni – Terry Pratchett

  1. No kurcze szokujesz:) Muszę chyba szybciej niz planowałem sięgnąć ponownie po niego:) Mam normalnie poczucie straty po takich pochwałach:)

  2. Jestem taka szczęśliwa i skaczę pod sufit ;D Nic dodać, nic ująć.

    Zbrojni są świetni. To chyba była 2 książka Pratchetta jaka przeczytałam i wracałam już do niej dwa, trzy razy 😉 Książka jest pełna prześmiesznych sytuacji i dialogów, a zagadka to rozwikłania jest pierwszorzędna.

    Vimes nabiera tutaj już swojego specyficznego charakteru. Uwielbiam go i ten jego sarkazm 😉

    A co cytatów w Twojej recenzji – tak, zawartość książek Pratchetta można cytować w nieskończoność 😉

    BTW.
    Widziałam zdjęcia, są śliczne 😀 Pięknie wyglądaliście, radość wręcz od Was emanuje. I fajnie tak Was w końcu dokładnie zobaczyć;) Powiem jeszcze, że tren przy tej sukni miałaś przepiękny, a samochód – marzenie 😉
    Ja niestety nie mam takiej galerii, ale mogę Ci w mailu podesłać linki do zdjęć, które wstawiłam na pewnym forum 😉

  3. Wygląda na to że Enedtil zrobiła na blogach „Pratchettową indoktrynację” i zbiera coraz to więcej fanatyków 😛
    Zazdroszczę dwóch pierwszych tomów o Straży, ale w tym miejscu obiecuję że będę Ci deptał po piętach błądząc po „Świecie Dysku” 🙂

  4. Pablo,
    i słusznie 🙂 ja sobie pluję w brodę (raczej plułabym, gdybym ją miała ;)), że tyle czasu zwlekałam przez durne okładki 😉

    Enedtil,
    Następny na tapecie będzie Mort – Śmierć mnie fascynuje 😉
    Ha! i obie wiemy, że to nie są najlepsze cytaty 😉
    Jeeej, dziękuję w imieniu swoim i męża 🙂 Uwielbiam moją suknię 🙂 Chociaż bądźmy szczere: zdjęcie jej zdecydowanie przyniosło ulgę 😉 Koniecznie podeślij 😀

    Maks,
    wiesz, my zrobiłyśmy małą wymianę: ja ją namówiłam na Moore’a 😀 Zresztą – Ciebie też namawiam! Koniecznie się zapoznaj z Facetem od Książek 🙂

    • Skoro namawiasz to wypada przynajmniej spróbować 🙂 Postaram się by w następnym stosiku znalazło się coś z Moore’a. Jakieś polecane powieści na początek?:)

      • Brudna robota – o śmierci, albo Błazen – wariacja na temat Szekspira, albo Krwiopijcy – o wampirach. Poleciłabym Ci Blues Kojota, gdyby nie koszmarne tłumaczenie, które zabiło całą moore’owskość Moore’a 😉 Ja zaczynałam przygodę z tym autorem od Najgłupszego Anioła, ale to nie jest najlepsza książka na początek 🙂

  5. Po przeczytaniu Twojej recenzji „Brudnej roboty” nie pozostaje mi nic innego, jak tylko poznać tego autora 🙂
    Intrygujące okładki mają jego powieści 😛

  6. Mort jest dobry, Kosiarz lepszy ;D … a potem ŚMIERĆ daje na całego. Zwłaszcza w Wiedźmikołaju. Chociaż Kosiarz to i tak najlepsza część tego podcyklu, jak i jedna z najlepszych książkę Pratchetta 🙂

    O tak, zgadzam się. Ściągnięcie sukni ślubnej to niesłychana ulga. Ja postaram się linki do zdjęć niedługo podesłać. W niedzielę rozłożył mnie i mojego męża prawdziwa grypa z prawie 40 stopniową gorączką. Dopiero dziś byłam na siłach wypełznąć z wyrka i nadrabiam zaległości w sieci. Niestety do naszej sypialni net nie sięga :/

    • ŚMIERĆ rządzi 😀 U Moore’a też 😛

      Oj, czekam z niecierpliwością na link, miło będzie Was zobaczyć 😀
      U nas też w niedzielę była umieralnia – mąż się rozłożył, a ja miałam „kasłanie współczujące” 😉 Zdrówka dużo życzę,pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s