Straż! Straż! – Terry Pratchett

Ci z Was, którzy już od jakiegoś czasu śledzą mojego bloga, zapewne wiedzą, że jest to moje drugie spotkanie z tym autorem, odwlekane zresztą bardzo, chyba z powodu okładek, które jakoś nigdy nie potrafiły mnie zachęcić. Pierwsze nasze spotkanie było totalnym fiaskiem – jakoś nie umiałam dostrzec oktaryny i nie skończyłam „Koloru Magii” – było aż tak źle. Jednak niedawno zawarłam z Enedtil układ: ona przeczytała swoją pierwszą książkę Christophera Moore’a, a ja podjęłam ponowną próbę zaprzyjaźnienia się z Sir Terrencem Davidem Johnem „Terrym” Pratchettem.

Po raz kolejny mgły rozstąpiły się ukazując mocno zużyty układ współrzędnych, a konkretnie podwójne miasto Ankh-Morpork znane mi już z „Koloru Magii”. Miastem włada Patrycjusz, Lord Vetinari, człowiek inteligentny, istny demokrata nie lubujący się w zbędnym okrucieństwie (w przeciwieństwie do niezbędnego). Wiele lat temu doszedł on do wniosku, że zalegalizowanie Gildii Złodziei i Gildii Skrytobójców przyniesie miastu zdecydowanie bardziej wymierne korzyści (obniży przestępczość do tej zabudżetowanej tylko), niż utrzymywanie Straży Miejskiej. Zawód strażnika stał się zatem niezbyt poważaną profesją wykonywaną jako konieczność, uwłaczającą godności, czy nawet stanowiącą karę. Ogłaszanie, że „Już dwunasta i wszystko jest w porządku” to podstawowy obowiązek Straży Nocnej (w liczbie 2 chłopa) pod wodzą kapitana Vimesa.

W odległej krasnoludzkiej kopalni złota żyje sobie Marchewa – krasnolud zgodnie ze słynną zasadą rezonansu morficznego, jednak człowiek zgodnie ze wszelkimi innymi zasadami, chłopak może nie błyskotliwy, ale za lojalny i posłuszny. Niestety, rezonans morficzny to za mało, aby mógł zostać w kopalnii, jego przybrany ojciec wysyła zatem do Patrycjusza list z prośbą o przyjęcie Marchewy na służbę w Straży Miejskiej. Prośba zostaje przyjęta, nasz krasnolud rusza więc pełen zapału, pilnie studiując „Prawa i Przepisy Porządkowe miast Ankh i Morpork”.

Świetliste Bractwo Hebanowej Nocy, tajne (i nie do końca legalne) stowarzyszenie, a raczej Najwyższy Wielki Mistrz, jako, że pozostali Bracia są raczej nierozgarnięci, pragnie władzy. A jak najprościej to osiągnąć? Oczywiście przywołując smoka. I to nie byle jakiego smoka a najprawdziwszego Draco Nobilis, jednego z tych legendarnych smoków, które nie wybuchają, za to śpią na złocie i żywią się dziewicami (o te w Ankh-Morpork może być trudno). Dodatkowo warto mieć na podorędziu dziewica… ekhem… dziedzica tronu, z magicznym mieczem oczywiście.

Draco Nobilis, przywołany z miejsca, do którego odeszły smoki (nie wiem dlaczego porównanego do puszki – takiej od sardynek) sieje spustoszenie, a Straż Nocna (tak, te pijaki, które nie powinny biegać, w każdym razie nie za często i nie za szybko), wspierana przez Lady Ramkin – „psychiczną” znawczynię i miłośniczkę smoków z arystokratycznym pochodzeniem, oraz Bibliotekarza z Biblioteki Niewidocznego Uniwersytetu (małpiszo… znaczy: Orangutana), podejmuje śledztwo.

Mam wrażenie, jakby „Kolor Magii” i „Straż! Straż!” zostały napisane przez innego autora – w pierwszej wymienionej książce poczucie humoru było ciężkie i aż mnie raziło, po odłożeniu jej nawet na chwilę natychmiast zapominałam, co przeczytałam – po prostu nie potrafiła mnie wciągnąć. Przy drugiej często uśmiechałam się pod nosem, a parę razy nawet się zaśmiałam w miejscu publicznym. Fabuła niby jednowątkowa, ale jednak ciekawie przemyślana,  bogata w zwroty akcji i zaskakujące momenty, a im bliżej końca, tym większe napięcie. I poczucie humoru! Chciałam tu zacytować jakiś fragment, ale nie potrafiłam się zdecydować, czy lepiej wybrać Marchewę zajmującego się gwardzistami, czy np. konwersację na temat prawdopodobieństwa powodzenia pewnego planu, albo… ehh, okrutna będę i nie zacytuję nic, o! Sami sobie przeczytajcie!

Jeszcze tylko słówko na temat wydania: na jakiś obłąkańczy sposób te okładki pasują jak ulał, ale nadal nie trafiają w mój gust. No i jakość wydania pozostawia wiele do życzenia – trzy dni w damskiej torebce, a okładka się powyginała i rogi zszargały, no i jakość papieru do wysokich nie należy. Powinni w Prószyńskim Pratchetta troszkę docenić, w końcu to Kawaler Orderu Imperium Brytyjskiego za zasługi dla literatury 😉

Jest źle. Powiem więcej: jest bardzo źle. Od 1983 roku Pan Pratchett wydaje średnio dwie książki rocznie. To mnóstwo tomów do nadrobienia. Ale dam radę, i Bob jest Waszym wujem.

Ocena: 4,5/5 (za okładkę)

tytuł oryginału: Guards! Guards!
tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
liczba stron: 301
oprawa: miękka
cena z okładki: 29,90 PLN
jak do mnie trafiła: zakupiona w Emiku

_________________________________________
dedykuję Enedtil i jej Paznokciom 😉

Reklamy

16 responses to “Straż! Straż! – Terry Pratchett

  1. Jakże ja czekałem na tą recenzję! Czyli co? Jednak Kolor magii be, a ta cacy…. cholera tyle książek! No nic, w takim razie też sobie Straż wpisze na pratchetową zakazaną listę:) W końcu gust co do książek mamy bardzo podobny:)

  2. Ja tam w skutek dość ograniczonej dostępności książek w bibliotece zaczynam od „Prawdy”, nie licząc „Dysku”. Jeżeli mi nie podejdzie, pójdę Twoim śladem i zaopatrzę się w „Straż! Straż!” 🙂

  3. E tam, na jakość papieru nie ma co narzekać. Swego czasu na „Straż! Straż!” wylałam przypadkiem pół szklanki herbaty, a papier tak ładnie wszystko wchłonął, że nawet plany nie zostały.:)

    „Kolor magii” to ZUO! Też mi się nie podobał strasznie (no, może oprócz fragmentu z grą bogów). Ale złośliwi mówią, że pan Pratchett odkrył, co to jest intryga dopiero około czwartego tomu, a od czwartego włącznie polecam wszystko, jak leci.;)

  4. Pablo,
    Uoo matko! Jakby Pratchett wiedział, że ważą się jego losy, to by pewnie paznokcie ogryzał z nerwów 😉
    Jestem naprawdę mile zaskoczona, Tobie chyba też się powinno spodobać 🙂

    Maks,
    Jak Ci podejdzie, to i tak polecam „Straż! Straż!”. Nie wiem, czy Cioci by się spodobała, ale mnie jak najbardziej tak 😉 Pozdr 😀

    Moreni,
    haha, pół szklanki? To może powinni wydać w twardej, a te wydania przeznaczyć na… gąbki? 😉

  5. Ha! Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam, że Ci się spodoba. Pratchetta nie sposób nie kochać ;D Fakt, że trafiają się słabsze pozycje w jego dorobku, ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę, że ten Pan jest GENIALNY 😀 To teraz przed Tobą Zbrojni, którzy są jeszcze lepsi od Straż! Straż! ;D Chyba, że weźmiesz na ząb jakiś inny podcykl. Jak coś służę radą 🙂

    Jeśli chodzi o okładki książek, to niestety do najtrwalszych nie należą. Moje niektóre egzemplarze są w opłakanym stanie, po nadmiernej eksploatacji. A trzeba przyznać, że to książki, do których z chęcią się wraca. Ja niektóre pozycje czytałam po kilka razy, co właśnie odzwierciedla stan niektórych okładek. Ale co zrobić …

    • Dzięki za polecenie :* skorzystam na pewno, ale… teraz się biorę za moje najnowsze zakupy 🙂 stosik wrzucę jutro, albo w sobotę (jutro do kina na „Polowanie na czarownice”). Powiem tylko, że jest tego sporo i tym razem dryfuje trochę bardziej w stronę s-f 🙂

  6. O to już zacieram rączki i czekam na stosik, co bym mogła łoczka nacieszyć 😉 Do mnie dziś w końcu dodarło zamówienie z selkara, więc jutro też się będę chwalić nowymi nabytkami 😉

    Ja męża chcę w pierwszej kolejności wyciągnąć do kina na Narnię 😉 W sumie mam już seans obiecany w następnym tygodniu 😉 Nad „Polowaniem …” też się zastanawiamy, więc koniecznie zdaj relację. Jeśli film okaże się fajny, pewnie wybierzemy się na niego w ramach „środy z orange” 😉

    • Ojj, na Narnię planujemy iść od Świąt… ale jakoś nam się nie chce wydawać 52 zeta na bilety…. mamy kartę zniżkową do jednego kina, ale tam jak na złość nie grają… Środy z Orange to fajna sprawa, ale mój szef ma złośliwy zwyczaj przyjeżdżania do Polski akurat w środę…. więc często tego dnia wracam późno, niestety nie z kina 😦

      • W sumie ja już tez miałam wielką ochotę iść na nią zaraz po Świętach, ale mam taką zasadę, że na filmy, na których mi bardzo zależy, idę dopiero po jakimś czasie od premiery, żeby kino było puste 😉 I tak z reguły jest. Tylko ja, mąż i najwyżej 4-5 osób 🙂

        Co do cen biletów, to rzeczywiście wygląda to nieciekawie. Z chęcią chodziłabym częściej do kina, ale właśnie przez ceny robimy wypad na jakiś film … ile? … 3-4 razy w roku. Porażka … Teraz w końcu będę mogła skorzystać z tej promocji „środy z orange”, bo do tej pory do najbliższego kina, w którym była ta promocja, mieliśmy 50 km i cały Wrocław do przejechania. Także, dziękuje bardzo. Teraz mamy 20 km i pół Wałbrzycha 😉 Tak więc się skusimy 😉

        ….

        Ufff udało mi się napisać ten komentarz … było ciężko, przez koty łażące po klawiaturze 😉

  7. Widzę że mi tej „cioci” nie odpuścisz 😛
    Zatem skoro tak mówisz, nie będę jej Pratchetta proponował 😉

  8. A tak jeszcze wracając do książki – jakieś ulubione postacie? 😉

  9. Enedtil,
    Ja u Ciebie mam problemy z dodawaniem komentarzy bez milusińskich na klawiaturze, wyrzuca mi jakiś dziwny błąd 😦

    A co do postaci, to polubiłam bibliotekarza i… Errola! Pierwszego za chodzenie w L-przestrzeni, drugi mi przypomina naszego kanarka, Torusia ;)Vimesa też polubiłam. I oczywiście Śmierć – to już od Koloru Magii. W ogóle postacie są barwne.

  10. A ten problem to tylko dzisiaj czy od jakiegoś czasu? Nie mam pojęcia co to może być 😦

    Jak dla mnie to Vimes rządzi 😀 Zwłaszcza w kolejnych książkach. Świetnie rozwija się ta postać 🙂 Zresztą jak reszta bohaterów, którzy pojawią się w kolejnych częściach 🙂 O! I jeszcze uwielbiam Havelocka 😉

    I jak? Byliście w kinie? 😀

  11. Cieszy mnie, że przekonałaś się do Terrego. „Kolor magii” to jest jego pierwsza powieść i to wyraźnie czuć. Brak mu tego szlifu, tej subtelności i lekkości humoru. Ja zaczynałem od innych jego książek, bo gdybym zaczął właśnie od Koloru Magii to pewnie też bym sięza bardzo do niego nie przekonał. Moimi faworytami są za to „Prawda”, „Łups”, „Straż nocna” i „Potworny regiment” i te serdecznie polecam:)

    • Tak jak pisałam: miałam wrażenie, że Kolor i Straż! zostały napisane przez innego autora… a przygód z Pratchettem ciąg dalszy już wkrótce 🙂 Pozdrawiam i też dodaję do blogrolla 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s