Mechanizm serca – Mathias Malzieu

„W najzimniejszy dzień w dziejach świata, 17 kwietnia 1874, w Edynburgu rodzi się Jack. Chłopiec ma zamarznięte serce. By przeżył, ekscentryczna doktor Madeleine wszczepia mu mechanizm zegara z kukułką. Jackowi nie wolno się tylko zakochać, bo wówczas jego serce pęknie na zawsze.”

Kiedyś usłyszałam opinię, że w dziejach literatury i kinematografii wszystko już zostało powiedziane. Niby to się zgadza, klasyczne baśnie klasycznymi baśniami zostaną i coś, co powstało współcześnie nie może do tego miana pretendować. A Tim Burton „Edwardem Nożycorękim” zaznaczył swoje wyjątkowe miejsce w historii kina. Mathias Malazieu, francuski muzyk rockowy, „zmiksował” klasyczną baśń z burtonowską rzeczywistością i otrzymał „Mechanizm serca” – coś starego, a jednocześnie nowego.

Narratorem powieści jest Mały Jack, syn młodziutkiej dziewczyny, urodzony na edynburskim Arthur’s Seat. Doktor Madeleine, nieco ekscentryczna lekarka z misją, wszczepia maleńkiemu chłopczykowi drewniany zegar z kukułką, który stymuluje pracę jego serca. Jack doskonale pamięta i opisuje trudy porodu oraz swoje rozciągnięte podczas operacji  żebra – a czytelnikowi przechodzą ciarki po plecach.

Przytułek Doktor Madeleine stanowi również szpital położniczy dla okolicznych kobiet lekkich obyczajów oraz agencję adopcyjną. Przez kilka lat chłopiec jest pokazywany potencjalnym rodzicom, jednak mechanizm jego serca skutecznie ich odstrasza.

W dniu swoich dziesiątych urodzin mały Jack udaje się, po raz pierwszy w życiu, z Doktor Madeleine do miasta, gdzie dostrzega małą śpiewaczkę o słabym wzroku i z miejsca się w niej zakochuje. Nie jest to jednak platoniczne zauroczenie dziecka, a pełne erotyzmu uczucie godne dorosłego mężczyzny. Dziesięciolatek nie może spać, bez przerwy myśląc o małej dziewczynce, o krągłościach jej ciała… Ogarnięty pragnieniem Jack szuka swojej ukochanej, nawet przekonuje swoją opiekunkę, aby zapisała go do szkoły, do której rzekomo chodzi Miss Acacia, lecz niestety, zamiast wyśnionej małej śpiewaczki odnajduje tam tylko drwiny ze swej odmienności i prześladowanie ze strony dzieci.

Piętnastoletni Jack opuszcza w pośpiechu Szkocję i rusza do Andaluzji, wiedziony głosem swego drewnianego serca. Czy jego historia może znaleźć szczęśliwy finał?

Każda karta tej książki jest przesiąknięta „różową magią z czerwonymi iskierkami”, pierwszoosobowa narracja w czasie teraźniejszym tylko podsyca emocje, które odczuwamy wraz z Jackiem. A jednak będę się czepiać: autorowi przytrafiło się parę rażących anachronizmów: plastik i maszyna do popcornu nie były znane pod koniec XIX wieku, tym bardziej Charles Bronson, nie jestem też do końca przekonana, czy ramy czasowe powieści pozwalają na umieszczenie Kuby Rozpruwacza i Meliesa w tak małym odstępie czasu… Czytając zaś opisy marzeń Jacka o małej śpiewaczce oraz późniejszych wydarzeń, czasem trudno pamiętać, że chłopiec ma zaledwie 10, potem niecałe 15 lat… ale wiecie co? To naprawdę drobiazgi. „Mechanizm serca” stanowi też doskonały pretekst do przemyśleń: czy rzeczywiście bycie innym oznacza, że jest się gorszym? Czy nie odkrywanie wszystkich kart „na dzień dobry” oznacza, że jest się oszustem? Czy jeśli prawda jest zbyt niezwykła, automatycznie czyni to z niej kłamstwo? To właśnie, w połączeniu z magią, stanowi jego siłę.

Gorąco polecam „Mechanizm serca” każdemu, kto z zapartym tchem oglądał Edwarda Nożycorękiego – ta baśń dla dorosłych zdecydowanie przypadnie tej osobie do gustu. Pozostałym polecam jako dowód, że mimo, iż wszystko zostało już powiedziane, to nie znaczy, że nie można użyć innych słów i stworzyć równie fascynującej historii.

Ocena: 4/5

tytuł oryginału: La Mecanique du Coeur
tłumaczenie: Magdalena Krzyżosiak
Wydawnictwo: Świat Książki

liczba stron: 165
oprawa: twarda
cena z okładki: 24,90 PLN
jak do mnie trafiła: prezent gwiazdkowy. Można kupić taniej z kartą Świat Książki lub Selkar.pl, cena: 22,50 PLN
Reklamy

6 responses to “Mechanizm serca – Mathias Malzieu

  1. Rzeczywiście ciekawy pomysł, ale jakoś zniechęca mnie 10-latek zakochany w dorosły sposób ;).

  2. Miałam tę książę na oku jeszcze jako zapowiedź wydawniczą. Potem, z nadmiaru innych pozycji, wyleciała mi z głowy. Dzięki za przypomnienie i ciekawą recenzję, która tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że tę ksiazkę warto przeczytać 🙂

  3. mam i już niedługo się za nią z przyjemnością zabiorę 🙂

  4. Maja,
    tak, ten 10-latek to stanowczo przegięcie 😉

    enedtil,
    dzięki 🙂 warto 🙂

    Edith,
    polecam! 🙂

  5. Ja przystąpiłam do czytania zwiedziona tym „baśn dla dorosłych”. Byłam (przyznam bez bicia) sromotnie zawiedziona, ale mimo to chyba nie żałuję że ja przeczytałam. Dałabym 3/5 🙂 Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s