Podsumowanie nr 1. Sierpień-Listopad

Na innych blogach zauważyłam podsumowania miesiąca. Bardzo spodobał mi się ten pomysł i postanowiłam wprowadzić go w życie.

Moje pierwsze podsumowanie zamknie w sobie trzy miesiące działania Books and the City. Przeczytałam w tym czasie sporo, więc zamieszczę tu swoistą listę „Kitów” i „Hitów”  tego okresu 🙂

KITY:

3. Marek Utkin – Technomagia i smokiradosny słowotok, któremu brakuje dreszczyka emocji. Zapatrzone w domorsłego McGyvera (czyli głównego bohatera) postacie, którym brakuje własnego zdania… może nawet kiedyś dam tej pozycji drugą szansę, ale na pewno nie w ciągu najbliższego dziesięciolecia.
2. Linwood Barclay – Bez śladu – miał być „majstersztyk sensacyjny, obyczajowy i psychologiczny”, a wyszło zapomniane przez korektorów, przewidywalne czytadło, do którego na pewno nie wrócę.
1. Marie Phillips – Niegrzeczni Bogowiemiało być ciekawie, a wyszło trochę… na pewno już do niej nie wrócę.

Na wyróżnienie w tej kategorii zasłużyły sobie:
3. Anna Klejznerowicz – Ostatnią kartą jest śmierć – z jednej strony chciałam ją zjechać, ale kiedy zaczęłam rozpatrywać poszczególne aspekty, to nie mogłam uzasadnić logicznie swoich negatywnych odczuć, za to znalazłam plusy! Chętnie przeczytałabym jeszcze coś tej autorki, żeby mieć szersze spektrum…
2. Terry Pratchett – Kolor Magii – no coś mi po prostu nie pasuje. Bliżej Świąt jeszcze raz się za nią zabiorę.
1. Natalka Śniadanko – Ahatanhel – Jedna z najgorszych książek, jakie mi się zdarzyło zacząć w życiu. Przeczytałam ponad połowę, ale nie byłam w stanie dalej brnąć przez ten bełkot… Może ciąg dalszy jest porywający, jednak ja się o tym nie przekonam.

HITY:

5. Christopher Moore – Brudna robota – czyli the Author Guy w najlepszym wydaniu. Moore’a można odbierać dosłownie i wtedy są małe szanse na polubienie go: każda jego książka aż się lepi od absurdalnego, obrazoburczego humoru. Ale jeśli spojrzeć głębiej…
4. Neil Gaiman – Amerykańscy Bogowie wersja autorska – Gaiman ma niesamowity talent do dawkowania napięcia w idealnie odmierzonych proporcjach. Nie znam drugiego autora, któremu puściłabym na sucho zabawę w kotka i myszkę z moimi emocjami.
3. Charles Bukowski – Szmira – pulp or a masterpiece? Przymrużyłam oko i bawiłam się świetnie!
2. Gregory Maguire – Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu – książka, która zmusiła mnie do myślenia jeszcze długo po jej zamknięciu.
1. Robert M. Wegner – Opowieści z meekhańskiego pogranicza – zbiór opowiadań, który zna tylko jedno tempo: szybciej! Północ-Południe, Wschód-Zachód. Topór i skała, miecz i żar, strzała i wiatr, sztylet i morze. Różne bieguny, różni ludzie, różne wierzenia, różne obyczaje. Honor, odwaga, wytrwałość, wierność. Meekhańskie pogranicze spływa krwią, a my dostaliśmy od Wegnera tylko fragmenty opowieści. „Najlepszych, jakie można kupić, ukraść lub zdobyć w walce.”

Wyróżnienia w tej kategorii będą dwa:
2. Enchō Sanyūtei – Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii – pełna magii opowieść o Japonii samurajów, która zmieniła moje spojrzenie na kulturę kraju kwitnącej wiśni.
1. Natałka Babina – Miasto ryb – czyli życie w pięciu smakach. Książka, która wciąga jak czarna dziura. Dodatkowy sentyment mam dla niej, ponieważ miałam przyjemność „poplotkować” przy kawie z Autorką.

„Kitów” nie odradzam, bo każdej książce warto dać szansę. „Hity” zdecydowanie polecam!

Pozdrawiam 🙂

Reklamy

3 responses to “Podsumowanie nr 1. Sierpień-Listopad

  1. Mi też „Kolor magii” nie przypadł do gustu. Mam nadzieję, że nie zrazisz się do Pratchetta przez to, od 4. tomu jest o niebo lepiej.;) A na „Upiora” zasadzę się w bibliotece.:)

  2. I ja Koloru nie ppolubiłem, ba! Ledwo go przemęczyłem!
    Cały czas mam do napisania recenzję Ostatnią kartą jest śmierć jednak jakoś zabrać się nie mogę. Mam wrażenie takie jak Ty: średnia ale jednak trochę się broni:)
    Co do Hitów to nic tylko się z Tobą zgodzić i poklepać z uznaniem po pleckach;)

  3. Moreni,
    Przed Świętami zwykle mam dobry humor, więc pierwsze trzy tomy już się rozpychają w kolejce, a czwarty radośnie podskakuje 😉 A „Upiory” bardzo mocno polecam!

    Pablo,
    Ja pisałam recenzję następnego dnia, bo pierwszego miałam „niemoc twórczą” – mąż zapytał „I jak książka” na co ja „yyyyyyy”. Z jednej strony nie odrzuca, czyta się ją lekko, a z drugiej… coś jest nie tak! Do Stec się nie umywa 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s