Kocia kołyska – Kurt Vonnegut

Kurt Vonnegut – człowiek-ikona, legendarny wręcz pisarz amerykański. Autor książek science fiction, kojarzony z literaturą postmodernistyczną, wykorzystujący w swej twórczości satyrę, bawiący się z czytelnikiem w chowanego… Takiego jak on wcześniej nie było, a po nim była długa przerwa, aż do okrzyknięcia Christophera Moore’a jego następcą. Jako, że cenię prozę Moore’a, nie mogłam nie wziąć się za książki Vonneguta.

„Kocia kołyska” to czwarta powieść Vonneguta. Niecałe 200 stron tekstu jest zamknięte w ponad 100 rozdziałach liczących od paru zdań do kilku akapitów, co sprawia, że całość jest bardzo przejrzysta.

Narrator, John, nazywający siebie Jonaszem, były chrześcijanin, obecnie bokononista, zbiera materiały do książki o jednym z twórców bomby atomowej, Feliksie Hoenikkerze. Koresponduje z synem uczonego, Newtem, oraz udaje się do miasta Ilium w stanie Nowy Jork, gdzie żył i pracował człowiek, który wygrał wojnę.

Niektórzy pisarze posiadają rzadki dar „malowania” obrazów słowami, Pan Vonnegut jest zdecydowanie jednym z nich. Opis wizyty Johna w Laboratorium Badawczym Towarzystwa General Forge and Foundry to po prostu majstersztyk. Oto widzimy Johna wraz z doktorem Breedem, przełożonym Hoenikkera, zdążających do gabinetu wiceprezesa ds. wulkanów. Obraz ten jest czarno-biały (w końcu akcja dzieje się w późnych latach 50-tych ubiegłego stulecia), ale jakież było moje zdziwienie, gdy Panna Pefko za sprawą różowej plakietki, nagle pojawia się w technikolorze! Podobnie dzieje się z sekretarką doktora Breeda wieszającą zielono-czerwone ozdoby świąteczne.

Ciąg zdarzeń wysyła Johna, wraz z dziećmi doktora Hoenikkera, na wyspę San Lorenzo. Kolejne narodowości i pokolenia podejmowały próbę stworzenia na tym prostokątnym skrawku ziemi utopii, jednak bezskutecznie. W chwili obecnej władzę nad nią sprawuje śmiertelnie chory Papa Monzano. Wyspiarze, z Papą włącznie, są bokononistami, mimo, że za wyznawanie tej religii grozi hak.

Po samobójczej śmierci Papy Monzano dochodzi do – zgodnie ze słowami na okładce książki – zagłady Ameryki, jednak my żyjemy w Polsce i wiemy, że na Ameryce świat się nie kończy: jesteśmy świadkami zagłady, ni mniej ni więcej, świata.

To by było na tyle… jednak ta książka ma drugie dno, bazujące na satyrze. Jako mały teaser przytoczę ponownie scenę w Laboratorium w Ilium – znana nam już panna Pefko jest typowym trybikiem w machinie korporacji – bezmyślnie wykonuje swą pracę, nie rozumiejąc nawet słowa z tego, co dyktuje jej przełożony. Na sugestię doktora Breeda, żeby poprosiła o wyjaśnienia, ponieważ tylko szarlatan nie potrafiłby objaśnić swojej pracy, panna Pefko mówi, że nie wie nawet, co to szarlatan…

Na dodatkową zachętę dodam, że warto dowiedzieć się, czym jest bokononizm.

Uwielbiam tak skonstruowane książki: z jednej strony interesująca fabuła, z drugiej wysiłek intelektualny, poszukiwanie ukrytego przekazu. Na mnie na półce czekają kolejne pozycje Vonneguta, a Wam polecam gorąco jego twórczość.

Reklamy

2 responses to “Kocia kołyska – Kurt Vonnegut

  1. przeczytałam wszystkie, mam na półce pełen komplet.. bardzo go lubię…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s