Kajmak

Na poprzednie urodziny mój narzeczony zażyczył sobie samca kanarka.  Podobno ładnie śpiewają. Szczerze mówiąc byłam przeciwna trzymaniu ptaka w domu, w klatce, ale… czego się nie robi z miłości 😀

Poszliśmy wspólnie do dużego sklepu zoologicznego, stanęliśmy przed wolierą i szukaliśmy naszego Kajmaka (tak został nazwany jeszcze zanim go kupiłam). Dobór zwierzaka nie jest prosty, w końcu to nie książka, którą, jeśli się nie spodoba, odsprzedam, oddam bądź postawię na półce „na później”. Zwierzę jest żywe, ma swój charakter… tak więc staliśmy przed wolierą dobre pół godziny, zanim zdecydowaliśmy, że tylko jeden kanarek naprawdę chce z nami pójść. Pokazał nam oba skrzydełka, prawy profil, lewy profil, ogonek, skakał wesoło, a przez ten cały czas nie spuszczał z nas oczu.

Tak więc wróciliśmy do mieszkania z kanarkiem (mieszkamy wspólnie już od ponad 2 lat). Nigdy nie miałam w domu ptaka, więc myślałam, że nie da nam w nocy spać, będzie brudził i brzydko pachniał, a tu niespodzianka: nic z tych rzeczy. Grzeczny, wesoły i bardzo inteligentny ptaszek.

Młody jeszcze ptaszek, więc, zgodnie ze słowami pracownika sklepu, śpiewać się dopiero nauczy, można mu puszczać nagrania innych kanarków. Po około dwóch tygodniach Kajmak zaczął podćwierkiwać cichutko, więc my radośnie puszczaliśmy mu z youtube’a innych śpiewaków, karmiliśmy przysmakami. Potem nasz pupilek zaczął skubać dywanik, na którym postawiliśmy klatkę – młody jest, chce się bawić. Po paru dniach wybudował gniazdo z wyskubanych nitek – młody to i samotny, trzeba mu pewnie samiczkę kupić. W dniu powstania gniazda, wieczorem, wchodzę do pokoju i… nie wiem co zrobić. W gnieździe leży jajko. Nasz Kajmak zniósł jajko. Nasz Kajmak to chyba Kremówka…

Udaliśmy się do sklepu z paragonem i jajkiem i uzyskaliśmy zwrot różnicy w cenie samca i samicy (90 zł – samica kanarka nie śpiewa).

Kajmak nadal ma tak na imię, jest z nami od półtora roku, jest rozwódką, gdyż swego pierwszego „męża” Tora (nabytego jako lek na „depresję poporodową”), terroryzował, obecnie ma drugiego „męża”, Albercika. Toruś ma „żonę” Kulkę (kanarek śpiewa pięknie, ale robi to z tęsknoty).

Morał: ptaki kupujemy od hodowców, którzy umieją odróżnić płeć w każdym wieku i okresie roku – czyli nie po śpiewie. Ponadto mamy pewność, że kupujemy ptaki zdrowe, bez pasożytów, co w sklepach zoologicznych często się zdarza.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s