Amerykańscy Bogowie wersja autorska – Neil Gaiman

Druga książka o zdetronizowanych bogach, jaką czytam w przeciągu miesiąca, ale tym razem wciągająca i błyskotliwa. Jedna z najlepszych książek, jakie miałam przyjemność przeczytać w życiu. Jest jak dobre wino, które sączy się powoli, kontemplując, w smaku winogron wyczuwając promienie słoneczne i wietrzyk, pozwalając smakowi się rozwijać – małymi kroczkami ku niesamowitemu zakończeniu.

Sposób konstruowania fabuły kojarzy mi się trochę z Lynchem (wybaczcie filmowe skojarzenie) – nigdy nie wiesz, gdzie tak naprawdę przebiega granica między jawą a snem, nic nie jest przewidywalne, nic nie jest oczywiste.

Doprawdy najlepsza powieść Gaimana. Przez jej karty galopuje istny tabun bogów, bóstw i pomniejszych duchów z mitologii nordyckiej, celtyckiej, egipskiej, afrykańskiej, hinduskiej, słowiańskiej, i wielu innych… Zaiste autor ma i wiedzę i wyobraźnię (choć golema przypisuje polskiej glinie – rabin Low urodził się, co prawda, w Poznaniu, ale golem powstał w Pradze czeskiej. Licencia poetica.)!

Odwracałam kolejne strony z bardzo mieszanymi uczuciami: z jednej strony cieszyłam się, że wkrótce wszystkiego się dowiem, ale z drugiej czułam smutek, bo to już za 200, 100, 10, 9, 8… koniec…!

Ale do czegoś się muszę przyczepić: za dużo jest opisów technicznych szczegółów sztuczek z monetami, które w dodatku są troche za mało „plastyczne” (przynajmniej dla mnie, laika w szutczkach z monetami), żebym rzeczywiście widziała ćwierćdolarówki pojawiające się znikąd w palcach Cienia…

Przyczepię się jeszcze do przetłumaczenia przez Panią Braiter (którą uważam za jedną z najlepszych w swoim fachu) imienia Low-key jako Lokaj – pozostawienie go nie zaszkodziłoby książce.

Nota od wydawnictwa niewiele ma wspólnego z fabułą, ale może to i dobrze, dzięki temu lektura jest tym bardziej fascynująca.

Nie powiem nic więcej ponad to, że w tej chwili czuję się jak taki mały chochlik, leprechaun, czy inny elf, który chichoce psotnie w kułak, bo ja wiem, a wy nie…

Polecam!

Reklamy

2 responses to “Amerykańscy Bogowie wersja autorska – Neil Gaiman

  1. Już do kilku lat robię podejście do tej książki. Po przeczytaniu Twojej opinii (bardzo dobrej) chyba już niedługo wpadnie w moje ręce.

    Ja też chcę się poczuć jak mały skrzat i pochichotać pod nosem 😉

    • Dziękuję, dziękuję, miło słyszeć, że się podoba opinia ;P Tak szczerze, to miałam mały problem z napisaniem jej, bo jak wspomniałam, nota od wydawnictwa z fabułą ma niewiele wspólnego i miałam zagwostkę: prostować to, czy nie. Mi się świetnie czytało tę książkę bez żadnych podejrzeń, więc stwierdziłam, że im mniej i bardziej ogólnie napiszę, tym lepiej. Polecam, warto się zabrać. U mnie w kolejce czekają już „Chłopaki Anansiego” – druga część.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s