Brudna Robota – Christopher Moore

Historia zaczyna się od śmierci żony głównego bohatera, samca beta, Charlie’go Ashera. A potem robi się niesamowicie i absurdalnie, czarny humor tryska, jest nieprzewidywalnie (może z wyjątkiem zakończenia, ale wybaczam).

„Brudna robota” jest spokojniejsza, bardziej stonowana od Krwiopijców, czy „Najgłupszego Anioła” ale nie zmienia to faktu, że jest zabawna.

Moore zaczyna być w moich oczach odpowiedzią na tych wszystkich, którzy mówią „Amerykanie nie mają historii,nie mają literatury”. Moore mówi: ok, jesteśmy młodym narodem i jako taki nie mamy tysiącletniej kultury, i gdzie wy macie mity (siostry Morrigan), my mamy miejskie legendy (stwory w kanałach). Gdzie wy macie tradycje i religie, my mamy San Francisco. A mówi to z poczuciem humoru, z amerykańską beztroską, w prostym stylu, dosadnym momentami językiem.

Sposób pisania Moore’a uważam za jedną z największych jego zalet: bez zbędnych opisów, analiz pseudopsychologicznych, bez „ochów i achów” potrafi wciągnąć czytelnika w swój świat.
Podoba mi się jego podejście do mniejszości narodowościowych i seksualnych, ale uważam, że o tym trzeba po prostu przeczytać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s