Błazen – Christopher Moore

Fabuła bazująca głównie na szekspirowskim Królu Lirze (nie tylko). Narrator pierwszoosobowy, królewski błazen Kieszonka, relacjonuje nam wydarzenia z iście moore’owskim poczuciem humoru. Przeklinają, chędożą, bywa obscenicznie, jest sporo absurdu, trochę okrucieństwa, dużo czarnego humoru. I jest duch. „Zawsze jest cholerny duch.”

Momentami przypisy autora przyprawiały mnie o wybuch śmiechu, szczególnie te ze słowotwórstwem, np. „współryby – inne ryby w danej grupie, jak współpracownicy, współczynniki itp. Zamknijcie się, jest takie słowo”.

Ze względu na pracę rękami i nogami się bronię przed czytaniem książek po angielsku – nie chcę stracić kontaktu z językiem ojczystym, ale akurat tę pozycję postanowiłam sobie wkrótce zakupić i przeczytać również w oryginale. Po pierwsze dlatego, że ciekawi mnie radosne słowotwórstwo uprawiane w „Błaźnie” przez Moore’a, po drugie niestety z uwagi na liczbę błędów w tłumaczeniu (angielskie konstrukcje zdań, literówki…), które odbierają nieco przyjemności.

Jeden z rozdziałów zaczyna się słowami „Uruchomiwszy bieg wydarzeń, zastanawiam się, czy moje szkolenie na mniszkę i wyćwiczone umiejętności opowiadania dowcipów, żonglerki i śpiewu stanowią odpowiednie kwalifikacje do wszczynania wojny.” Zachęcam do przekonania się na własne oczy, nie zawiedziecie się!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s